Z szaletu miejskiego tuż obok skweru wychodzi starszy pan. Siedząca na pobliskiej ławeczce pani, wpychająca dziecku bułkę do ust, na widok jego nie zapiętych do końca spodni, mówi:
- Niech pan sobie zapnie dziuplę, bo ptaszek wyfrunie!
- Pani kochana! On już dawno wyfrunął - spokojnie odpowiada starszy pan, sięgając dłonią do zamka w spodniach. - Tylko tę dżdżownicę zapomniał zabrać ze sobą.