Po ostrej imprezie, do pracy przychodzi facet bez jednej ręki. Jego koledzy są w szoku.
- Co się stało, gdzie twoja ręka?
- Spiliśmy się wczoraj jak świnie, po północy urwał mi się film. Rano się budzę, a na mojej ręce śpi baba, dobrze ponad sto kilo, brzydka jak śmierć i noc listopadowa razem wzięte.
- I co?
- Po cichu odgryzłem sobie rękę, żeby się nie obudziła i uciekłem.