Chodzi sobie Fąfara po wesołym miasteczku. Zauważa kolejkę ludzi do jednego z domków. Kupił bilet i czeka... Był już przedostatni do długo oczekiwanej atrakcji gdy zauważył, jak facet stojący przed nim wkłada swoją głowę do niewielkiej dziury w ścianie domku. Po chwili szybko ją wyciąga i biegnie na tył budyneczku. Ciekawość zjada Fąfarę, więc ponieważ przyszła jego kolej, wsadza swoją głowę w dziurę i w tym samym momencie dostaje straszliwego kopa prosto w twarz.
- O żesz ty k...a! - syczy z bólu Fąfara i puszcza się pędem za domek, żeby dorwać gnojka, który go kopnął. Obiega domek, patrzy, a z drugiej strony niczego nie ma - tylko dziura w ścianie, a przez nią właśnie wychyla się głowa faceta, który stał za nim w kolejce.