Stefan z żoną spacerują po parku. Nagle, naprzeciwko ich pojawia się super-laska. Stefanowi oczy mało nie wylazły na wierzch. Idą dalej, znów moja ich jakaś śliczna, cycasta blondynka. Stefan na jej widok o mało się nie zakrztusił z zachwytu. Żona mówi do Stefana:
- Śliń się, śliń. Nabieraj apetytu. I tak, jak zwykle, w domu będziesz jeść.