Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mąż moczy się w nocy. To już trwa 20 lat i żadne konwencjonalne leki nie skutkują.
- To dobrze się składa - mówi lekarz. - Mam tu coś specjalnego na tę dolegliwość. To jest taki mały specjalny wianuszek, który składa się z wielu ziół leczniczych. Gdy pani mąż zaśnie, włoży mu go pani na penisa i będzie po problemie.
Baba uradowana biegnie do domu, kładzie się do łóżka i czeka... Mąż wraca o czwartej nad ranem w stanie totalnego upojenia alkoholowego, kładzie się do łóżka, a po chwili żona wkłada mu owy wianuszek na penisa.
Rano facet się budzi na wielkim kacu, patrzy dookoła... Łóżko suche, a jemu się chce sikać. Pędzi więc do kibla leje, leje... Nagle patrzy na penisa i na dziwny wianek znajdujący się na nim i rozmyśla:
- Że chlaliśmy wódę w robocie - to pamiętam. Że później chlaliśmy we wszystkich barach w mieście - to pamiętam. Że bzykaliśmy wszystkie k...y w agencji - to też pamiętam. Ale że byłem pierwszy?...